woman-3170568_1280

Czas pre-opening’u

Myśl o zmianie pracy pojawiła się już dawno ale ciągle przekładałam ostateczną decyzję. Jeszcze miesiąc, jeszcze kolejny, do końca wakacji, do końca roku. Zaglądałam na strony rekrutacyjne, wysłałam kilka CV lecz żadna oferta nie spowodowała szybszego bicia serca.
Do czasu. Wzięcie udziału w otwieraniu nowego obiektu już jakiś czas temu pojawiło się w mojej głowie jako punkt “to do” w zawodowej przyszłości. Ta przyszłość nadeszła szybciej niż przypuszczałam. Natknęłam się na ogłoszenie o rekrutacji do zupełnie nowego hotelu w ciekawym miejscu, wysłałam dokumenty i.. dostałam pracę!

Jak wyobrażałam sobie początki?

Tylko i wyłącznie w różowych barwach. Nowy hotel, zupełnie nowi ludzie którzy dopiero będą tworzyć zespół, wszystko nowe, piękne i czyste. A przede wszystkim – bezawaryjne
i bezproblemowe. Myślałam sobie, że otworzą się drzwi, a ja pierwszego dnia będę stała
w pięknym uniformie witając gości z dumą w oczach prezentując piękne wnętrza i pachnące nowością pokoje. Miesiąc przed otwarciem moje różowe okulary spadły mi z nosa i zniknęły gdzieś w ogólnym bałaganie i rozgardiaszu.

To ma być hotel??!!

Pierwsza chwila w nowym miejscu pracy to widok lobby całego w foliach, pyłu unoszącego się przy każdym kroku i recepcji zastawionej jakimiś deskami i pudłami. “O matko i to ma być hotel?????” Zadawałam sobie to pytanie krążąc po parterze, omijając różne przedmioty i starając się nie przewrócić. Kilka osób z recepcji i restauracji które razem ze mną oglądały to cudo po raz pierwszy miały podobne wrażenia i przecierali oczy ze zdumienia. Umowa podpisana, odwrotu nie ma, dasz rade- powtarzałam sobie w myślach. I jeszcze jedno: po co mi była ta zmiana pracy, nie mogłam zostać w miejscu które znam?? Nie będę ukrywać, że to pytanie zadawałam sobie jeszcze przez kolejny miesiąc podczas akcji wielkie sprzątanie i otwieranie. 🙂 Jak się pewnie domyślacie moim uniformem w tym czasie był rozciągnięty dres i trampki. A miało być tak pięknie..

Po co mi to było..?

Do codziennych obowiązków każdego z nas należało m.in. odpakowanie z folii pond 300 desek do prasowania, rozpakowanie materacy, przetransportowanie kompletów pościeli z ogromnej ciężarówki do każdego pokoju, przygotowanie zestawów kosmetyków, przyborów do pisania i innego wyposażenia każdego pokoju, instalacja żelazek, rozniesienie wieszaków do szaf, umieszczenie w pokojach menu, zawieszek “nie przeszkadzać” itp., rozpakowanie z wielkich kartonów wszystkich restauracyjnych krzeseł, stolików i foteli, mycie lamp, sprzątanie kartonów, sprawdzenie każdej szklanki i kieliszka z dostaw, dostosowanie recepcji do naszych potrzeb i aranżacja lobby zgodnie z projektem. Logistyczne opanowanie tego wszystkiego było dla kierowników nie lada wyzwaniem. Bo niby skąd ja mam wiedzieć pierwszego dnia gdzie jest magazyn rowerowy a gdzie magazyn ze szkłem? Godziny spacerów i błądzenia po labiryntach hotelowych sprawiły jednak, że teraz trafię wszędzie! 🙂 Windy jeździły w górę i w dół bez przerwy wożąc setki kilogramów wyposażenia oraz pracowników. Po kilku dniach każdy poznał już dostatecznie wszystkie zakamarki i praca była nieco łatwiejsza. 8h ubierania poduszek, 8h odkurzania korytarzy, 8h ściągania naklejek z telewizorów. Każdy dzień przynosił nowe wyzwania. Jedne ciekawsze i lżejsze, a kolejne bardziej monotonne i trudne.

Efekty końcowe

I co o tym myślicie? Przez miesiąc “zabawy” w ekipę wykończeniową przybyło nam trochę mięśni w rękach. 🙂 Mieliśmy również czas żeby się poznać, zobaczyć jak pracujemy w dosyć trudnych warunkach i stwierdzić kto lubi być leniuszkiem! (Największy leń zrezygnował po tygodniu 😛 ). Czy było fajnie? Było! Z perspektywy czasu nie pamiętam już tych trudnych momentów kiedy chciałam rzucić nożyk do rozcinania kartonów i po prostu sobie iść. Patrząc na efekt końcowy wiem, że cała ekipa wykonała świetną robotę i mamy ogromną satysfakcję, że mogliśmy tworzyć to miejsce.

Jak było później, jak wyglądał pierwszy check – in i wielkie otwarcie? To wszystko w kolejnym wpisie!

A teraz czekam na Wasze doświadczenia z nowych miejsc. Braliście udział w takim wyzwaniu? A może chcielibyście w przyszłości?

1 komentarze do “Czas pre-opening’u

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *