change-

Nowe miejsce, nowy początek, nowe recepcyjne historie

Zmiana pracy jest jednym z najbardziej stresujących momentów jakie mogą nam się zdarzyć w życiu.  Recepcyjny “front desk” jest dla mnie czymś więcej niż tylko pracą, chociaż o tym pewnie już wiecie. Mam to szczęście, że lubię to co robię, a od ponad roku mogę dodatkowo dzielić się swoimi przemyśleniami z Wami! 🙂

Bardzo wiele godzin przepracowanych w jednym miejscu powoduje, że coraz trudniej zdecydować się na zmianę. Pojawiają się myśli “a po co mi to?”, “mój szef nie jest idealny, ale gdzieś indziej może być gorzej..”, “tu już wszystkich znam i nie chcę od nowa poznawać ludzi”, “a co jeśli sobie nie poradzę?”. No cóż.. Nie da się ukryć, że wolimy to, co już znamy. Z drugiej strony kusi wizja rozwoju, awansu, większych pieniędzy lub nowych wyzwań. Hotelarstwo w wielu miastach przeżywa rozkwit. Na stronach branżowych pojawiają się informacje o nowych inwestycjach, nowych otwarciach i wielu nowych rekrutacjach na każde hotelowe stanowisko. Pomyślałam więc, że jeżeli szukać nowego miejsca to teraz jest ten moment! Niezbędny był update CV, bo po kilku latach w jednym miejscu było trochę nieaktualne. 🙂 Wysłałam kilka aplikacji i… zaczęło się!

Za mną kilka rozmów kwalifikacyjnych w mniej lub bardziej ciekawych miejscach. Jeszcze niedawno sama je przeprowadzałam w poprzednim hotelu szukając najlepszych kandydatów. Może się więc wydawać, że byłam przygotowana na wszystko, co nie do końca było prawdą. Każde takie spotkanie jest trochę inne i każde traktowałam jako nowe doświadczenie. W końcu nadszedł czas decyzji. A po niej proces opuszczania dotychczasowej recepcji. Domyślacie się pewnie, że wątpliwości nie ustają wcale po znalezieniu nowej pracy. Szczególnie gdy są tam osoby dla które najchętniej zabrałabym ze sobą. Najtrudniejszy był ten ostatni tydzień gdy sukcesywnie moi koledzy oraz goście dowiadywali się o mojej decyzji. Nie spodziewałam się tylu ciepłych słów szczególnie od gości. Jeden ze stałych bywalców chciał się nawet przytulić i dał mi swoją wizytówkę żebym dała znać jak mi idzie w nowym hotelu. To bardzo miłe, gdy dowiadujesz się, że dla niektórych gości nie jesteś tylko osobą w uniformie do wydawania kluczy. Kilka wzruszeń, nieprzespana noc na zastanawianiu się po co mi to wszystko było (!!!!???) i w końcu nadszedł ostatni dzień.. Ostatni check-in i ostatni check-out, ostatni odebrany telefon, ostatnie spojrzenie zza recepcyjnej lady.

To wszystko na szczęście już za mną.

Nowe miejsce jest zupełnie NOWE! Przygodę z nową recepcją rozpoczynam od placu budowy z którego tworzy się dopiero hotel. Podglądanie takiego startu było moim małym marzeniem i w tym momencie mogę powiedzieć, że to ogromnie trudne zadanie. Stworzenie działów, procedur, rekrutacja, poznawanie się każdego z każdym, próba integracji. Wyzwań jest sporo dla każdego, kto w tym uczestniczy od dyrektora, poprzez kierowników, dział HR i samą recepcję. Drzwi nowego miejsca nie zostały jeszcze otwarte dla gości więc chwilowo odpoczywam od skarg i zażaleń, ale już za tym tęsknie i nie mogę się doczekać pierwszego check-in’u. Nie myślcie jednak, że skoro nie mam gości to się nudzę. O nie! Wyobraźcie sobie 10 osób, każda z innego hotelu które wspólnie starają się zaplanować jakoś przyszłą pracę całego teamu. Każdy ma jakieś doświadczenie, każdy chce coś powiedzieć, dodać swoją historię i przekonać resztę, że u niego w hotelu to to i tamto działało najlepiej. Nie brzmi to jak nudy, prawda? Jest śmiesznie, czasem nerwowo ale już widzę, że nowych tematów na bloga mi nie zabraknie. Procedury mogą się różnić, zasady pracy również ale jedno na pewno nas łączy: każdy spotkał gościa który PO CAŁYM ŚWIECIE JEŹDZI A TYLKO U NAS MUSI WYPEŁNIAĆ KARTĘ MELDUNKOWĄ!

Jeśli zaczyna mi się wydawać, że w recepcji widziałam już wszystko i żadna historia o gościach już mnie nie zaskoczy to inny recepcjonista zawsze wyprowadzi mnie z błędu opowiadając coś tak niewiarygodnego, że szczęka opada. I za to właśnie kocham tą pracę! Nigdy nie jest nudno.

Czy chcecie się dowiedzieć jak wygląda praca przed otwarciem? Dajcie znać w komentarzach.

Napiszcie jak znosiliście zmianę pracy i co było najtrudniejsze w nowym miejscu.

Buziaki! Pola.

3 komentarzy do “Nowe miejsce, nowy początek, nowe recepcyjne historie

  1. Opowiadaj, jak w nowej pracy przed otwarciem. Z niecierpliwością czekam zawsze na nowy wpis. Ja póki co już 2 lata z hakiem grzeję hokera za naszą ladą i jak na razie nie zamierzam go opuszczać. Może kiedyś, w odległej galaktyce… Opowiadaj! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *