płatność w hotelu

Typy gości hotelowych. Na przystawkę gość “dlaczego tak drogo?”

Wyobraźcie sobie, że wchodzicie do odzieżowej sieciówki, wybieracie koszulkę czy skarpetki, idziecie do kasy i błagalnym wzrokiem przekonujecie panią przy kasie, że skoro kupiliście tu już trzy koszule w swoim życiu to chyba należy się Wam zniżka??!! Kasjerka jest nieubłagana, więc zaczynacie podnosić głos i zarzekacie się, że pracy w tej branży to ona już nie znajdzie, bo znacie prezesa oraz żonę kierownika sklepu. Wydaje się abstrakcyjne? W sklepie z ciuchami może tak, ale na recepcji hotelowej to właściwie codzienność. Po kilku takich sytuacjach zaczęłam się zastanawiać skąd ta różnica? Dlaczego przyjeżdżając do hotelu jakaś część gości twierdzi, że wszystko można, wszystko się da i jak zapłacili kiedyś za wczasy w pensjonacie u Grażyny 99 PLN to w hotelu 4* może żądać podobnej ceny? Czasem wydaje mi się, że nawet gdyby noclegi były oferowane za darmo i tak byłoby to zbyt drogo. 🙁

Moje “ulubione” negocjacyjne triki stosowane przez wiecznie niezadowolonych z ceny gości

“Jestem tu stałym gościem” (ostatni pobyt rok temu),

“jak byłem tu kiedyś to płaciłem inną cenę” (nie dodaje, że to kiedyś było 30 lat temu),

“to chyba najdroższy hotel w Warszawie/ Poznaniu/ Krakowie” (mówisz, ze jesteście jednym z tańszych hoteli dziś i pokazujesz stronę z portalu rezerwacyjnego, co i tak nie działa),

“ja wiem, że pani może, to tak wyjątkowo z 5 dyszek proszę opuścić” (i te oczy proszące..),

“dwa tygodnie temu sprawdzałem na bukingu i cena była inna, dlaczego mi nikt nie powiedział, że jak później zamówię to będzie drożej?!” (nie mam komentarza),

“a na stronie to cena była inna”,

“taki pan mi mówił dziś jak dzwoniłem, że jest taniej, pani sprawdzi jeszcze raz”,

“ja znałem kiedyś dyrektora to może tak po znajomości”.

Cena za pokój zostaje zaakceptowana. Czas na rundę II – usługi dodatkowe

“To jeszcze pani parking doda w gratisie” (a już myśleliście, że będzie z górki, zapłaci i pójdzie do pokoju),

“ta cena bez śniadania jest? no nie to teraz to już doda pani za darmo dla naszej rodziny” (rodzina 2+2 i pies),

“taki drogi pokój to może chociaż zniżkę w barze bym dostał?” (taaaak, open bar na drinki z parasolką).

Jest jeszcze gość “nie dali mi to sam sobie wezmę”

To zdecydowanie najbardziej znienawidzone przeze mnie sytuacje. Wspominałam już w jednym z pierwszych postów, że proszenie kogoś o opłatę jest dla recepcji strasznie żenujące. Przykłady? Koleżanka, którą zmieniałam po rannej zmianie wydawała się bardzo zdenerwowana i roztrzęsiona. Powodem był gość, który nazwał ją psychicznie chorą i niezrównoważoną, bo poprosiła o opłatę za parking. Opłata wynosiła 20 zł. Rozżalona wpisała komentarz w rezerwacji, żeby przy wyjeździe przekazać panu, że nic w życiu nie jest za darmo. 😉

I jeszcze jeden mój ulubiony przypadek gościa, który nie płaci za śniadania zarzekając się, że podejdzie po zjedzeniu posiłku i ureguluje płatność. Nie wypada przerywać mu konsumpcji jajecznicy i ciepłych croissantów. Nie muszę chyba dodawać, że w recepcji się nie pojawia, a zapytany o to przy następnym pobycie (tak, to stały gość) udaje, że nie wie o co nam w ogóle chodzi.

Kochani, czy też borykacie się z takimi “przypadkami”? Czy tylko ja się z tym spotykam? Jestem bardzo ciekawa Waszych komentarzy na ten temat. Jak sobie radzicie z takimi sytuacjami? Czy są one codziennością?

10 komentarzy do “Typy gości hotelowych. Na przystawkę gość “dlaczego tak drogo?”

  1. Chciałam tylko powiedzieć, że sytuacje z prośbami o zniżkę “bo przecież tak dużo biorę” (2 pary skarpet plus rajstopy) czy “dobrze wiem, że może Pani jakiś rabacik nabić” zdarza się również w branży odzieżowej, dużo mniej szokowało mnie to w gastronomii 😀 Niestety muszę przyznać, że żaden z przytoczonych tekstów mnie nie zaskoczył, ludzie cwaniakują zawsze i wszędzie. Ostatnio przy informacji, że nie przyjmujemy zwrotu towaru, jedynie wymianę na coś innego usłyszałam, że “KONSTYTUCJA (!) zapewnia prawo do zwrotu towaru!” no i oczywiście wszystkie panie mają brata/męża/znajomego prawnika, więc “jeszcze tu wrócą i wtedy zobaczymy!”. Ciągle czekam aż zobaczę 😉

    1. Kinga, zaskoczyłaś mnie! Rabacik na skarpetki? Widzę, że branża odzieżowa też nie ma lekko pod tym względem. Recepcjoniści nie są jedyni 😉 Na konstytucje jeszcze nikt się u nas w hotelu nie powoływał ale jeszcze wiele przede mną. 😉 Pozdrawiam, P.

  2. Z tego co wiem to ciągłe targowanie się jest taką popularną cechą wśród Polaków. Przynajmniej jeśli chodzi o hotele. Obcokrajowcy chyba rzadziej starają się potargować albo jakieś bonusy ugrać. No i jakże wielu tych targujących się ma znajomości… ho ho ho 😀

    1. Nie zdawałam sobie z tego sprawy przed rozpoczęciem pracy w hotelu. Zdecydowanie targowanie można dopisać do naszych cech narodowych! 😉

  3. U mnie w hotelu błaganie o zniżki nie jest na szczęście zbyt częste, jakoś niemieccy goście, którzy u nas przeważają, akceptują ceny bez szemrania. Dzisiaj jednak odebrałam telefon, dzwonił stały gość (faktycznie, przyjeżdża raz na dwa miesiące, czasem częściej) i prosił, żeby mu zejść z ceny i wstawić piwo do pokoju – szczęśliwie dotarło do niego, że piwo i tak ma już w gratisie praktycznie od samego początku, a cena za jego pokój i tak jest niższa niż standardowo. Cóż, daj palec, a wezmą rękę 😉

  4. Bardzo trafne obserwacje:) Zadzwia mnie, że jest tylu gości, którzy bez skrępowania próbują wydusić choćby złotówkę. Do moich ulubionych należą rodzice z dwudziestoparoletnimi “dziećmi”, którzy z oburzeniem i zaskoczeniem pytają: “Jak to, zniżka 50% nie obowiązuje? Przecież my z dziećmi!”. Pozdrawiam:)

  5. Pociesze Cie, ze pracujac w 5* hotelach na recepcji jest tak samo… Niejednokrotnie goscie wymyslaja bzdury byle tylko dostac wino/szampana albo chocby tego welcome drinka… Placze, szlochy i grozby tez nie sa mi obce… Chyba najbardziej zapadl mi w pamiec pewien prawnik, ktory nie mogac uzyskac “rabaciku” prosbami i grozbami prosil aby wpisac na fakturze trzy doby zamiast dwoch, to sobie chociaz ten vat odliczy… Tragedia po prostu, a w dodatku zadne tlumaczenia, ze nie moge “oszukac” systemu rezerwacyjnego i wystawic “oszukanej” faktury nie pomagaja… Takie uroki naszej pracy 🙂 😉
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *